Menu
Baltic WAVEholics | Relacja Baltic Kite Wave Jam 2018
Baltic WAVEholics naturalnie narodziło się nad morzem. Skłonności sportowe w relacjach z pięknem Bałtyku zaprocentowały uzależnieniem od wiatru, piasku i fali.
surf, kite, windsurfing, bwh, baltic wave hollics,
3220
post-template-default,single,single-post,postid-3220,single-format-standard,eltd-core-1.0.3,woocommerce-no-js,woo-variation-swatches,woo-variation-swatches-theme-borderland,woo-variation-swatches-theme-child-borderland,woo-variation-swatches-style-rounded,woo-variation-swatches-attribute-behavior-blur,woo-variation-swatches-tooltip-enabled,woo-variation-swatches-stylesheet-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,borderland-ver-1.15, vertical_menu_with_scroll,smooth_scroll,side_menu_slide_with_content,width_470,paspartu_enabled,paspartu_on_top_fixed,paspartu_on_bottom_fixed,wpb-js-composer js-comp-ver-5.4.7,vc_responsive

Relacja Baltic Kite Wave Jam 2018

Relacja Baltic Kite Wave Jam 2018

Baltic Kite Wave Jam to coroczne zawody w pływaniu na fali z latawcem. Współorganizujemy je ze znajomymi z zachodniego wybrzeża polskiego Bałtyku. Jest to jedyna tego typu impreza w Polsce i ma charakter luźnego jam session z nagrodami i wyróżnieniami. Niektórzy określają ją nieoficjalnymi mistrzostwami Polski w surfowaniu na fali z latawcem (tzw kitewave lub strapless kitesurfing). Nam daleko do takiego nazewnictwa, bardziej skupiamy się na dobrej zabawie i scalaniu środowiska tej stosunkowo młodej i mało znanej odmiany kitesurfingu.

 

Termin i miejsce takiego wydarzenia ustalane jest na prognozę. Oznacza to, że z tygodniowym wyprzedzeniem informujemy o możliwości odbycia się BKWJ, a ostateczne miejsce i datę podajemy dosłownie na kilka dni przed zawodami. Siła i kierunek wiatru, wysokość fali, zachmurzenie oraz tym podobne czynniki determinują wybrane miejsce i czas.

 

Ogłoszenie rozegrania kolejnej odsłony Baltic Kite Wave Jam nastąpiło w październiku. Poinformowano, że planowane odbycie imprezy nastąpi w tym miesiącu, oczywiście w zależności kiedy pojawi się odpowiednia prognoza. W porównaniu do zeszłorocznej edycji zrezygnowano z dwudniowej formuły zawodów i 48 uczestników na rzecz 32 startujących w jeden dzień. Lista zgłoszeniowa zapełniła się natychmiastowo w ciągu doby czego nie spodziewali się nawet najwięksi optymiści. Oprócz kategorii open mężczyzn zaplanowano rozegranie heatów dziewczyn i juniorów. W tym roku sponsorem tytularnym imprezy zostało Duotone Polska i ION.

 

W połowie października rozlosowano 8heatów mężczyzn po jednym rozstawionym w każdym heacie, do którego dolosowano następnych 8 z tzw “dziką kartą” przyznaną wg uznania organizatorów oraz na podstawie wyników w latach ubiegłych. Pozostałych 16 uczestników miało losować swoje heaty tuż przed zawodami na skippers meeting. Warto podkreślić fakt, że losowanie było prowadzone w transmisji na żywo. W studio S13 mistrzami ceremoni byli organizatorzy dżemu Kajcik i Falka.

 

Tydzień przed zawodami, z dnia na dzień, krystalizowała się odpowiednia prognoza. Wskazywała ona na zmianę silny front zachodni i południowo-zachodni, a z czasem również północny. Wiadomo jak jest z prognozami, na przemian pojawiają się i znikają. Jako, że powoli zbliżał się koniec października, czyli termin rozegrania imprezy, to wszyscy mocno trzymaliśmy kciuki oby prognostyk się sprawdził. W tym czasie ogłoszono żółty alert informujący o możliwości rozegrania Baltic Kite Wave Jam w następnym tygodniu. Z reguły dana prognoza na Bałtyk wykazuje tendencję słabnącą. Tym razem jednak było zupełnie odwrotnie. Im bliżej wyczekiwanych dni tym bardziej prosiliśmy Posejdona aby zdjął parę węzełków, gdyż moc wiatru zapowiadała się atomowo. Do wyboru mieliśmy 3dni. Wtorek dość deszczowy z frontem południowo-zachodnim przechodzącym w bardziej zachodni, środa wiatr północny z niewielką domieszką zachodu oraz czwartek ponownie front zachodni, ale tym razem z domieszką północy. Dodatkowo wtorek i środa wiatr o bardzo dużej mocy stawiającej pod znakiem zapytania rozegranie imprezy. Z uwagi, że najbardziej stabilne warunki (brak opadów, wiatr z jednego kierunku i konretna fala cały dzień) miały być w środę wybór padł właśnie na ten dzień. Kierunek NNW zdeterminował wybór spotu na port Władysławowo. W poniedziałek obwieszczono red alert i środowy termin. Do potwierdzenia zostało tylko miejsce ostatecznej zbiórki. Tak naprawdę większość zawodników czuła pismo nosem i data 24.10.2018 oraz miejsce Władysłwowo nie były dla nikogo zaskoczeniem.

 

Prognozowany wiatr i fala na port Władysławowo

Prognozowany wiatr i fala na port Władysławowo.

 

Pomimo, że prognoza wyglądała bardzo grubo to wierzyliśmy, że dżem dojdzie do skutku. Żeby nie popełnić błędu z pierwszej edycji BKWJ we Władku, gdzie strefa zawodów została ustalona zbyt daleko od portu, od razu postanowiliśmy, że rejonem rywalizacji będzie akwen przy samym porcie. Taka ilość wiatru i fali potrzebuje przeszkody w postaci pirsu, który m.in. wyrównuje falę i zmniejsza prąd co przekłada się w znaczący sposób na komfort surfowania z latawcem.

 

We wtorek ekipa szczecińska podczas podróży do Władysławowa zatrzymała się w Ustce celem rozpływania. Niestety bardzo mocny i szkwalisty wiatr spowodował, że sesja do najprzyjemniejszych nie należała. Pogłębiła za to obawy organizatorów co do możliwości przeprowadzenia zmagań dnia następnego, ponieważ zapowiadany wiatr miał mieć jeszcze więcej mocy niż tego dnia w Ustce. Pomimo to komunikat był wyraźny i dla wszystkich czytelny. Spotykamy się w środę rano we Władysławowie. Skippers meeting godzina 8 rano. W zaistniałej sytuacji zorganizowano dodatkową asekurację WOPR. Skutery rescue miały czekać w porcie gotowe do interwencji, ale czy dałyby radę wyjechać w tak wzburzone następnego dnia morze tego się nie dowiedzieliśmy, gdyż nie było takiej potrzeby i nie skorzystaliśmy z usług.

 

Bałtyk “gorąco” witał przybyłych tego ranka.

Skippers meeting.

Skippers meeting.

Losowanie heatów.

Losowanie heatów.

 

Środa rano. Parking już dość szczelnie zapełniony autami. Każdy kto poszedł sprawdzić plażę wracał z niepewnością czy pływanie w tak hardcorowych warunkach ma sens, czy Baltic Kite Wave Jam dojdzie do skutku. Wichura na plaży zamiatała piaskiem po oczach, z trudnością można było iść pod wiatr. Organizatorzy jednak postawili wszystko na jedną kartę i zadecydowali, że rozgrywamy dwa pierwsze heaty, po których decydujemy co dalej, czy warunki są pływalne. Od razu przystąpiono do losowania pozostałych miejsc w poszczególnych heatach. Tego dnia na zbiórkę stawiło się 26 z 32 zgłoszonych, jeden junior oraz 4 dziewczyny. Junior Kuba został dolosowany do kategorii open. Z powodu paru nieobecności kilka heatów eliminacyjnych było w składach trzyosobowych, natomiast heat pierwszy liczył tylko dwóch zawodników. Każdy z uczestników otrzymał pakiet startowy w postaci lajkry od Pitbull West Coast oraz czapeczki, kubka i wlepek BKWJ. Sędziowie krótko przedstawili kryteria oceny zawodników. Głównym czynnikiem oceniania było wrażenie ogólne. Zarządzono czas rozpoczęcia dwóch pierwszych gonitw, po których miała zapaść decyzja czy kontynuujemy. W przypadku przedwczesnego zakończenia zawodów opcją rezerwową był heat zbiorowy dla chętnych, który również byłby oceniany i na tej podstawie wyłoniono by najlepszych.

 

Stawny i inni w drodze na miejsce zmagań Baltic Kite Wave Jam 2018.

Stawny i inni w drodze na miejsce zmagań Baltic Kite Wave Jam 2018.

Lokalesi pod wrażeniem, gdyż sami mieli problem z lataniem w takich warunkach.

Lokalesi pod wrażeniem, gdyż sami mieli problem z lataniem w takich warunkach.

 

Powoli plaża tuż przy porcie we Władysławowie zapełniała się latawcami w rozmiarach od 3 do maksymalnie 5metrów. Wiatr 40-50 węzłów w szkwałach nawet pod 60. Pierwsze dwa heaty pokazały, że jednak można. Wprawdzie komfortu na wodzie nie było, ale mimo wszystko dało radę rywalizować. W rundzie 1 z każdego heatu awansowalo po dwóch najlepszych. Eliminacje wyłoniły 16 riderów, którzy przeszli do rundy 2. Obyło się bez większych niespodzianek, chyba że za taką można uznać awans Ziomka. Kto jednak wie, że od dłuższego czasu Darek regularnie robi spływy z falą z chłopakami z BWh, ten mógł nie być zaskoczony tym faktem. Na pewno niedosyt czuje autor tej relacji, który musiał zadowolić się trzecim miejscem w swoim heacie eliminacyjnym, ale to są zawody i wszystko może się zdarzyć. Miłym i zasłużonym zaskoczeniem był awans do rundy 2 Kacpra z UNDA DASEA team. Kapi wywodzi się z windsurfingu, ale coraz lepiej radzi sobie z kajtem na fali i robi regularne postępy.

 

Ubiegłoroczny triumfator BKWJ w akcji, ale to nie był dzień Niebrzydkiego.

Ubiegłoroczny triumfator BKWJ w efektownej akcji, ale jak się później okazało to nie był dzień Niebrzydkiego.

Kacper z UNDA Dasea team w efektownej glebie. Bałtyk tego dnia nie miał litości.

Kacper z UNDA Dasea team w efektownej glebie. Bałtyk tego dnia nie miał litości.

Kibice na plaży nie narzekali na brak emocji na wodzie.

Kibice na plaży nie narzekali na brak emocji na wodzie.

 

Mocny i nierówny wiatr, duży czop, spora, ale chaotyczna fala nie umilały pływania tego dnia. Można narzekać, ale warunki były dla wszystkich jednakowe, a nawet niektórzy sprawiali wrażenie jakby wymagający warun wcale nie psuł im dobrej zabawy na wodzie. Przed każdym 15-sto minutowym heatem zwodnicy mieli do dyspozycji 5-cio minutową rozgrzewkę, po której za pomocą syreny i flagi w górę sygnalizowano początek danej gonitwy. Z kolei flaga w dól plus syrena obwieszczały, że należy schodzić z wody. Aby ułatwić sędziom rozróżnianie rywalizujących na wodzie każdy przed swoim startem zakładał lajkrę koloru białego, zielonego, niebieskiego lub czerwonego oczywiście od Pitbull West Coast.

 

Kitedoktor w zielonej lajkrze podczas heatu eliminacyjnego.

Kitedoktor w zielonej lajkrze podczas heatu eliminacyjnego. Prawilny styl. Tylna noga na końcu rufy, kite w zenicie, bar odpuszczony… trudno się do czegoś przyczepić.

 

Runda 2 to ponownie heaty czteroosobowe. Najsilniej wydawał się być obsadzony heat 9, w którym spotkali się doświadczony Klona (triumfator BKWJ 2014), Janek zwany Korkiem (zwycięzca BKWJ 2016) , oraz drugi w roku 2016 Michał surfmaniac. Stawkę uzupełniał nieobliczalny i zaprawiony w bałtyckich sztormach Wojtek aka Dziku. Po wyrównanej walce wygrał Klona przed Korkiem. Michał dwa razy zgubił deskę i nawet przymoczył latawiec. Pomimo usilnych starań i atakowania większych fal nie udało mu się awansować do ćwierćfinału i musiał zadowolić się trzecim miejscem.

 

Korek w akcji, zawsze nienaganna stylówa.

Korek w akcji, jak zawsze elegancka stylówa surfowa.

 

W heacie 10 spotkali się ubiegłoroczny finalista BKWJ Bartek zwany Kosmitem z triumfatorem BKWJ 2015 Jackiem ksywa Kajcik. Pozostałą dwójka tej gonitwy to uważany przez niektórych czarnym koniem zawodów Michał Stawny oraz Tomek Zwierzak. Niestety dla Stawnego przepadł mu latawiec, w rezultacie czego przewinęły się linki i Michał stracił sporo czasu żeby nawiązać walkę z konkurencją na wodzie. Do ćwierćfinału z pierwszej pozycji awansował Kosmit, drugi był Kajcik.

 

W heacie 11 walka rozegrała się pomiędzy reprezentantami Baltic WAVEholics (BWh) czyli Marianem Kitedoktorem i Mariem. W tym heacie sędziowie byli wyjątkowo jednomyślni. Wszyscy zgodnie orzekli zwycięstwo Kitedoktora przed Mariem, trzeci był Kuba z FCS Polska, a czwarty Kacper Kapi.

 

Marian i Mario czyli bratobójczy pojedynek ziomków. Po heacie nie może zabraknąć zbitej piony.

Marian i Mario czyli bratobójczy pojedynek ziomków. Po heacie nie może zabraknąć zbitej piony.

Jury sędziowskie. Od lewej Tomek, Dżordż i Smokie.

Jury sędziowskie. Od lewej Tomek, Dżordż i Smokie.

 

W heacie 12 bez problemu awansował do ćwierćfinału ubiegłoroczny zwycięzca BKWJ Tomek Niebrzydki. Za nim uplasował się Kuba Kompała z F-One Polska. Ziomek z Wake.pl zajął trzecie miejsce. Zupełnie nie udał sie start w tym heacie Wróblowi z BWh. Aras na samym starcie umoczył latawiec, tracąc tym samym sporo czasu na restart przez co nie był w stanie nawiązać walki z konkurentami.

 

Reasumując rundę 2 to awansowali wszyscy co mieli awansować poza Michałem z ekipy surfmaniacs, który odbił sobie to niepowodzenie parę dni później zajmując 2miejsce w wyścigu Windmageddon w konkurencji kite foil, plasując się za innym uczestnikiem BKWJ Tomkiem Niebrzydkim. Obu kolegom gratulujemy dwóch czołowych pozycji na pudle! Tym samym w rundzie 2 wyłoniono najlepszą ósemkę, która od ćwierćfinałów rywalizowała w heatch dwuosobowych. Wśród nich znalazło się siedmiu riderów frontside i tylko jeden backside.

 

Strefa zawodów.

Strefa zawodów.

 

Przed ćwierćfinałami rozegrano heat dziewczyn. Po raz pierwszy w historii Baltic Kite Wave Jam udział wzięły 4 panie. Na rozgrzewce dobrze prezentowała się Angela Pilarska ze Słupska, jednakże w pewnym momencie latawiec, na którym pływała wylądował w wodzie i praktycznie było już pozamiatane, gdyż za chwilę rozpoczęto heat. Wobec problemów ze startem Kasi Kaczmarek z Gdyni, na wodzie zostały Paulina z Aloha Rewa oraz nowa twarz zawodów Monika. Na wodzie doświadczona Zióła nie dała szans koleżance i zdecydowanie wygrała heat przed Moniką, która pomimo, że pierwszy raz pływała na bałtyckich falach to już zapowiedziała swój udział w następnej edycji BKWJ. Na trzecim miejscu ex aequo znalazły się Angela i Kasia. Duży szacun dla dziewczyn już za sam start w tak hardkorowych warunkach.

 

Zióła pewnie zmierza po kolejne zwycięstwo BKWJ w kategorii dziewczyn.

Zióła pewnie zmierza po kolejne zwycięstwo w Baltic Kite Wave Jam w kategorii dziewczyn.

 

Pierwszy ćwierćfinał rozegrali pomiędzy sobą reprezentanci Szczecina. Do tej pory jeżdżący równo, ale bez fajerwerków Klona w konfrontacji z prezentującym agresywny styl Jackiem. Tym razem Rafał musiał bardziej się odpiąć atakując większe fale co przyniosło efekt w postaci awansu do półfinału.

 

Najbardziej zacięty ćwierćfinał to heat 14 z udziałem Bartka Kosmita i Janka Korka. Pomimo bardzo wyrównanego boju sędziowie nie mieli problemu z wyłonieniem zwycięzcy i jednogłośnie dalej przeszedł Bartek. Kosmit lubi wyciąć na lekkim powerze trzymając kite bardziej na godzinie 13-14 aniżeli w zenicie jak większość zawodników. W takich warunkach ryzykuje to wywrotką, ale jak już ustoi taki manewr to na plaży rozlega się wow.

 

Heat 15 to zasłużone i pewne zwycięstwo Mariana. Kitedoktor, który od drugiego swojego występu złapał właściwy flow nie dał szans Kubie z F-One Polska.

 

Kitedoktor lubi uderzyć falę w punkt krytyczny.

Kitedoktor lubi uderzyć falę w punkt krytyczny.

 

Ostatni ćwierćfinał miał faworyta w postaci Tomka Niebrzydkiego. W walce o półfinał przyszło mu się zmierzyć z Mariem Core Kiteboarding, który bardzo powoli, ale jednak rozkręcał się z gonitwy na gonitwę. Nieoczekiwanie Niebrzydkiemu przepadł latawiec i trochę czasu minęło zanim ponownie stanął na desce. Wyglądało jakby ta sytuacja miała niekorzystny wpływ na dalszy występ Tomka, co skrzętnie wykorzystał Mario, który wypadł znacznie lepiej w tej konfrontacji.

 

Mario dzieli się wrażeniami zaraz po zakończonym heacie, słucha go Kosmit przed swoją kolejną gonitwą. Latawiec Core w rękach Kuby Kompały z F-One Polska. Chyba nie przediurawi go ;-)

Mario dzieli się wrażeniami zaraz po zakończonym heacie, słucha go Kosmit przed swoją kolejną gonitwą. Latawiec Core w rękach Kuby Kompały z F-One Polska, chyba nie przediurawi go 😉

 

Z silnie obsadzonych heatów awansowała czwórka do dwuosobowych pólfinałów. W przypadku wyjątkowo wyrównanej stawki trudno mowić o niespodziankach, ale do takowych można zaliczyć odpadnięcie w ćwierćfinałach Korka i Niebrzydkiego, jakby nie patrzeć triumfatorów dwóch poprzednich edycji Baltic Kite Wave Jam.

 

W pierwszym półfinale rutyniarz Klona zmierzył się z podopiecznym samego Mitu Monteiro Bartkiem Kosmitem. Jeżdżący płynnie i elegancko, utrzymujący się w strefie Klona pokonał nieobliczalnego Kosmita, który po pięknej wycince potrafił zliczyć ostrą katapę lub glebę. Spokój i opanowanie wygrało z młodzieńczą fantazją.

 

Drugi półfinał był bardzo wyrównany i efektowny. Mario, który już rozkręcił się na dobre, robił wszystko, żeby zaprezentować się jak najlepiej i doskonale mu to wychodziło. Miał tylko jeden problem, a nazywał się on Kitedoktor. Tego dnia nie było mocnych na Mariana, który mimo ekstra postawy Maria wygrał bratobójczy pojedynek ziomków i awansował do finału, gdzie czekał na niego Kloniacz.

 

W loosers final spotkali się Bartek z Mario. W związku z tym, że ten drugi dopiero co skończyl swój półfinał zarządzono dodatkowe 5minut przerwy. Gdy już ruszyli na wodę to okazało się, że pomimo zmęczenia i starszego wieku to Mario był tym, który nadawał ton w rywalizacji o trzecie miejsce. Łapał falę za falą wykrzesając w sobie dodatkowe pokłady energi. W przeciwieństwie do niego Bartek zepsuł sporo wycinek zaliczając wywrotki. Można było odnieść wrażenie, że pomimo zdepowerowanej 5m Kosmit ma i tak za dużo mocy w latawcu, przez co zrywało go z deski. Na swoje szczęście całe zawody pływał z leashem co dawało mu możliwość agresywnej jazdy na odpince bez obaw, że straci czas na poszukiwanie dryfującej dechy jak inni uczestnicy zawodów. W małym finale zasłużenie wygrał Mario, którego pod koniec ciężkiej rywalizacji w całych zawodach zaczęły łapać skurcze.

 

Mario zasłużenie wdrapał się na podium BKWJ. Stylówa wiele wyjaśnia.

Mario zasłużenie wdrapał się na podium BKWJ. Stylówa wiele wyjaśnia.

 

W finale, jak pięknie ujął to Falka podczas zakończenia zawodów, spotkał się kumpel z kolegą, przyjaciel z przyjacielem, uczeń z mistrzem, frontsideowiec z backsideowcem czyli Marian i Klona. Obaj złapali dobry flow i żaden nie odpuszczał. Na przemian łapali falę za falą, Kloniacz na backside, a Marian głównie na frontside, ale ten drugi dodatkowo dorzucił manewry również na backside. Mało tego Kitedoktor gdy spóźnił się na falę, ale zdążył się już na niej zainstalować to pokazał bardziej surfowy styl płynąc ją wzdłuż z latawcem w zenicie. Widać było, że pomimo zmęczenia zawodami obaj nie oszczędzali się. Czuć było chemię na wodzie. Dla jednego i drugiego był to finał marzeń jeżeli chodzi o przeciwnika. Dawno temu stary knur ze Szczecina zabrał nieokrzesanego spływoholika z 3city na prawdziwy spot sideoff i pokazał na czym polega kitewave. Od tamtego czasu zaliczyli sporo wspólnych wyjazdów, a także sesje na Bałtyku i właśnie dziś w tym finale historia zatoczyła koło. Ale to był szwun! Uczeń z treneiro! Dzięki swojej wszechstronności finał zasłużenie wygrał Marian. Po heacie zeszli z wody przy aplauzie wiernej publiki i zbili soczyste piony. Przy tej okazji należy podkreślić, że pomimo ostrej rywalizacji na wodzie to wszyscy zawodnicy traktowali z szacunkiem przeciwnika, w razie potrzeby użyczali sprzętu, wspierali przy restartach, łapali dechę czy pomagali podejść pod wiatr wzdłuż brzegu. Warto także nadmienić, że w tym roku stawka zawodników była bardzo wyrównana, a poziom pływania pomimo trudnych warunków bardzo wysoki.

 

Kloniacz i jego backside.

Kloniacz i jego backside.

Marian I jego frontside.

Marian i jego frontside.

 

8 godzin zawodów w przenikliwym chłodzie i porywistym, bardzo silnym wietrze. Tym większe słowa uznania i podziękowania dla sędziów – Tomek, Smokie surfmag, Dżordż aka Falka BKWJ, przybyłych organizatorów i sponsorów (Marek i Norbert Vento/Duotone Poland/ION, Seba Dakine Polska, GoPro Hero Polska, ekipa FCS, Visionlens, sieplywa pl, Krzychu Energysports, Surfcenter.pl, silversurf, Kite&Fight i BWh oraz wszystkich fotoreporterów i kibiców. Piona dla tych zaangażowanych bardziej i tych mniej. Osobne podziękowania dla Szpila Surf, która tylko w znany sobie sposób dała radę wjechać autem na niedostępny spot z gorącą herbatką, pysznymi kanapeczkami i świeżutkim ciastem.

 

To już jest koniec.

To już jest koniec.

Zdjęcia: Mikołaj Milewicz

 

Gromkie dziękujemy!

Niech nasza scena wave rośnie w siłę!

 

Końcowa klasyfikacja wszystkich zawodników Baltic Kite Wave Jam 2018 kategoria OPEN (po imieniu ksywce, reprezentowane miasto – ujeżdżany sprzęt (decha/latawka) – klub/ekipa/team/sponsor:

1. Marian Kitedoktor – Gdynia – NKB – BWh – surfcenter.pl
2. Rafał Klona – Szczecin – Polen Surfboards/Duotone – Knur on Tour
3. Mario – Gdańsk – Core Kiteboarding – BWh
4. Bartek Kosmit – Bytom – F-One – Surf People/F-One Polska.
5-8. Jacek Kajcik – Szczecin – Duotone – Knur on Tour
Janek Korek – Warszawa – Quicksilver/F-One
Kuba Kompała – Tarnowskie Góry – F-One – Surf People/F-One Polska
Tomek Niebrzydki – Sopot – RRD/Nobile – Akademia Kite Surf
9-12. Kuba Urbański – Warszawa – AERO Boards/F-One – FCS Polska/sieplywa.pl
Michał Fedusio – Gdańsk – HB-Surfkite/Airush – surfmaniacs/Hydrosfera
Michał Stawny – Gdańsk – Chilli Surfboards/NKB – BWh
Ziomek – Gdynia – Eleveight – Wake.pl
13-16. Aras Wróbel – Gdynia – Firewire/Duotone – BWh
Kacper Kapi – Gdynia – RRD/Duotone – UNDA Dasea
Tomek Zwierzak – Szczecin – Polen Surfboards/NKB – Knur on Tour
Wojtek Dziku – Gdynia – Firewire/NKB – BWh
17-23. Artur Sowa – Warszawa – Nobile/Blade Kiteboarding
Grzegorz Sowa – Warszawa – Nobile/Blade Kiteboarding
jacamakajta – Sopot – HB-Surfkite/NKB – BWh
Kuba junior – Brodnica – NKB/Cabrinha
Marcin Gołąb – Szczytno – Cabrinha – Mazury Wave Team
Michał Chełmiński – Sopot – Core/Airush – BWh
Toniu Bigi Zaw – Szczecin – Firewire/NKB – Knur on Tour
24-27. Daniel – Barlinek – Firewire/Duotone – Knur on Tour
Grzegorz Kucieński – Giżycko – RRD/Cabrinha – AZS AWFiS Gdańsk
Klaudiusz – Warszawa – HB-Surfkite/NKB
Tomasz Wiercioch – Warszawa – F-One/Eleveight

 

Dziewczyny:

1. Paulina Zióła – Warszawianka z Rewy – Xenon/NKB – Aloha Shop
2. Monika Sikora – Rybnik – RRD/Ozone
3. Angela Pilarska – Słupsk – NKB – Angoola Szkoła Kitesurfingu
Kasia Kaczmarek – Gdynia – HB-Surfkite/NKB – Kite Story

 

 

Brak komentarzy

Przepraszamy ale nie można już komentować tego artykułu.